Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Lasy Przysuskie

Z Chlewisk do Borkowic przez Rusinów

 Kilka dni temu wybrałem się na samotny spacer w okolice Chlewisk i Borkowic. Przede wszystkim miałem sprawdzić drożność partyzanckiego szlaku ale przy okazji także sprawdzić pewne drogi na przejście 10 grudnia. Pogoda dopisała, bo było koło zera stopni, na szczęście też - błota za wiele nie było, a pod Stefankowem rzeka nie tworzyła zbyt dużego rozlewiska i spokojnie się przeszło. Trasa tylko na niektórych odcinkach wiodła szlakami. Czasem i bezdrożami.

Zielonym Szlakiem: z Borkowic do cmentarza pod Stefankowem (i do Chlewisk)

 3 marca przeszedłem się na "skontrolowanie" zielonego szlaku pieszego im. ks. Jana Wiśniewskiego, celem sprawdzenia czy nie trzeba go gdzieniegdzie przeznakować. I zarazem dla odświeżenia w pamięci jego przebiegu, nie szedłem większością tego odcinka chyba już z 10 lat. Chociaż z rana mgliście było, jak tylko dotarłem do lasu było już całkiem dobrze z widocznością.

Rawicz, Gródek i Sobacza Góra

 Pewnego listopadowego dnia, postanowiliśmy wyrwać się na wędrówkę gdzieś niedaleko, a zarazem w miejscu raczej pozbawione rzesz turystów. Zaproponowałem więc trasę opierającą się częściowo na przebiegu ścieżki przyrodniczej "Rawicz" pod Przysuchą wzbogacając ja o kilka elementów i kilometrów przy okazji. Wyszło niecałe 13 km, w formie pętli. Start - parking za siedzibą Nadleśnictwa Przysucha.

na pograniczu - Kurzacze i okolice

Mając już dość siedzenia w domu ruszyliśmy wreszcie w teren. Co prawda niektóre prognozy zapowiadały opady deszczu ale okazało się, że to co mówią prognozy - tak samo jak słowa polityków - jest niewiele warte. Deszczu było tyle, że prawie go nie zauważyliśmy... Aby uniknąć tłumów wybraliśmy wieś Kurzacze i  zachodnią część Lasów Przysuskich.

z Ruskiego Brodu do Gielniowa i nawet dalej...

Jedna z samotnych tras, która miała mieć z założenia jakieś 20 km a wyszło niestety aż 34. Nie mniej, nie ma tego złego, zawsze warto chociażby sprawdzić czy nadal na dłuższych dystansach chodzi się dobrze. Sama trasa dość ciekawa, poza ostatnim odcinkiem, trochę tu historii i mnóstwo lasów...