Przejdź do głównej zawartości

Grzywy, Czubatka, Małogoszcz

W ostatnia sobotę (27.06.) odbyła się kolejna wycieczka radomskiego PTTK z cyklu "Sobota w Górach Świętokrzyskich". Tym razem rozpoczynaliśmy w Korzecku, a kończyliśmy w niewielkim mieście Małogoszcz. Celem było zdobycie najwyższego szczytu Grzyw Korzeckowskich i Czubatki.
W zasadzie w wielu opracowaniach - nie wiedzieć czemu, może ze względu na łatwiejsza wymowę - miast "Grzywy Korzeckowskie" spotyka się określenie "grzywy Korzeczkowskie". Niemniej właściwa nazwa to ta pierwsza i jej się będę trzymał. Trasa nie była jakaś wymagająca (jedno konkretniejsze podejście) a i długość była do zaakceptowania przez najmłodszych, ośmioletnich uczestników wyprawy.
Pierwszy odcinek od szosy Podzamcze-Korzecko przeszliśmy "na czuja" skrajem lasu i pól. Szybko jednak weszliśmy na polną drogą, którą szedł żółty szlak turystyczny (Chęciny - Wierna rzeka). Weszliśmy ze szlakiem w las i rozpoczęła się wędrówka przez Grzywy Korzeckowskie. To niewielkie pasmo, jest w zasadzie przedłużeniem Grząb Bolmińskich. Zbudowane przede wszystkim z wapieni jurajskich, porośnięte lasem, osiąga wysokość ponad 300 m. W początkowym fragmencie drogi udało nam się pooglądać okolice z punktu widokowego, później już zagłębiliśmy się bardziej w las. Z miejsca tego mieliśmy dobry widok na Górę Zamkową, Górę Rzepkę (u podnóża której wyrosło w ciągu ostatniego roku Centrum Edukacji Geologicznej UW) i dalej Pasmo Zelejowej, z Zelejową, Żakową i Wsiową.
Trzeba tu dodać, ze pogoda o ile temperaturowo zła nie była, to widoków nie zapewniała zbyt dobrych. Było dość duże zachmurzenie, które zresztą w końcu w deszcz się zamieniło...
Szybko przeszliśmy przez szczyt Grzyw - była nim mająca 336 m Góra Glinianki. Podejść na dobrą sprawę się nie odczuwało. Bardziej chyba wyraziste było zejście z tego pasemka, do drogi nr 762. Szlak szedł nią krótki odcinek, przeprowadzając nas mostem nad rzeką Hutką, rozdzielająca Grzywy od Grząb. Z tej dość ruchliwej drogi skręciliśmy w lokalny asfalt idący między zabudowaniami wsi Jedlnica. Z prawej towarzyszyły nam Grząby Bolmińskie, od południa zaś wzniesienia nad Wierną Rzeką. Na wprost zaś, wyraźnie zarysowany grzbiet Czubatki. Przed Jedlnicę doszliśmy do Bolmina. Tutaj zatrzymaliśmy się na dłuższy odpoczynek. Przy sklepie w budynku remizy.
Zapomniałem tu wspomnieć, że w Jedlnicy złapaliśmy niebieski szlak turystyczny. Żółty niebawem odbijał na Grząby, my zaś już do końca pilnowaliśmy koloru niebieskiego. Od sklepu jeszcze chwilę szliśmy na zachód, zaś na wysokości kościoła odbiliśmy niejako na południowy zachód, dalej asfaltem, w kierunku widocznych zabudowań Kresów u podnóża Czubatki. Sam kościół bolmiński to budowla późnorenesansowa z pierwszej ćwierci XVII w. W XX-wiecznym ołtarzu głównym tegoż kościoła znajduje się obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Co ciekawe, podczas renowacji obrazu w 1966 r., odkryto pod istniejącym wizerunkiem starsze malowidło datowane na przełom XIV i XV w. Dziś ten wizerunek jest czczony w kościele jako słynący łaskami. Natomiast za zasłonę robi kopia usuniętego wizerunku.
Gdy już dotarliśmy do Kresów, skręciliśmy w lewo i po chwili w prawo w stronę lasu. W lasie łukiem droga zaczęła wykręcać ku północy. Początkowo mało zauważalnie pięliśmy się pod górę. Bliżej szczytu ścieżka miejscami dość kamienista stawała się coraz bardziej stroma. Bez większych jednak problemów, nie zmęczeni podejściem dotarliśmy na szczyt, oznakowany słupkiem geodezyjnym. Idąc ścieżką czy na szczyt czy już schodząc, dało się zauważyć dużo urwisk skalnych i wystających na powierzchnię skał. Miejsce to warte jest pewnie dłuższego zwiedzania, jednak deszcz który zaczął padać na szczycie zmusił nas do szybszego zejścia z tej mającej 327 m góry.
Sprawnie i szybko znaleźliśmy się na dole, na szerokiej drodze leśnej. Zgodnie ze znakami szlaku dotarliśmy do Wiernej Rzeki i otoczonego wałem zbiornika wodnego, przy którym mimo deszczu spotkaliśmy kilku wędkarzy. Wałem obeszliśmy łowisko i znów zagłębiliśmy się w las. Korzystając z tego, że przestało padać, na leśnym rozdrożu zatrzymaliśmy się na mały odpoczynek, ostatni przed Małogoszczem.
Dalej idąc szlakiem okrążyliśmy Górę Brogowicę i znaleźliśmy się na polach na wschód od Małogoszcza. Polna droga odchodząca od znanej nam już drogi 762 doprowadziła nas do pierwszych ulic miasta. W tle - poza miastem - pojawiały się to znikały kominy niedalekiej cementowni. Mijając w "centrum" zabytkowe bielone chałupy, doszliśmy do rynku. Tu był koniec naszej wędrówki. Rozeszliśmy się po wszelkich czynnych lokalach gastronomicznych i po godzinie z hakiem odjechaliśmy do Radomia.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Piaskowiec w roli głównej - pętla z Rejowa przez kamieniołomy

 Z lekką modyfikacją szedłem tą trasą już w styczniu. Tym razem, chociaż w kalendarzu w zasadzie wiosna, było bardziej zimowo niż wtedy. Trasa jest dość ciekawa, prowadzi koło kilku kamieniołomów, w większości dość przyjemnymi drogami leśnymi. Może jednak w niektórych miejscach być dość mokro zimą czy podczas roztopów. Rozpoczęliśmy przy Zalewie Rejowskim w Skarżysku, ale jak ktoś jedzie autem - równie dobrze może je zostawić przy ul. Praga, po drugiej stronie torów.

szlakami Mazowieckiego Parku Krajobrazowego

W pierwszą sobotę grudnia, wyruszyłem wraz z grupa osób na szlaki Mazowieckiego PK. Pierwotnie mieliśmy zacząć w okolicy kościoła w Starej Miłosnej (w zasadzie w Warszawie, jako część Wesołej od 2002 to część stolicy) a za metę obrałem miejscowość Wiązowna. Pogoda dopisała, a śniegu też za wiele nie było... Ostatecznie zaczynaliśmy na przystanku autobusowym "Kociszewskich 02", kawałek za Centrum Zdrowia Dziecka.

Zielonym Szlakiem: z Borkowic do cmentarza pod Stefankowem (i do Chlewisk)

 3 marca przeszedłem się na "skontrolowanie" zielonego szlaku pieszego im. ks. Jana Wiśniewskiego, celem sprawdzenia czy nie trzeba go gdzieniegdzie przeznakować. I zarazem dla odświeżenia w pamięci jego przebiegu, nie szedłem większością tego odcinka chyba już z 10 lat. Chociaż z rana mgliście było, jak tylko dotarłem do lasu było już całkiem dobrze z widocznością.